sobota, 30 listopada 2013

Przygody Bodzia i Bam Bama

Bodzio i Bam Bam to dwa przesympatyczne hipopotamy, które powstały z myślą o dzieciach z Przedszkola we Wszedzieniu i Centrum Rozwoju Rodziny HORYZONT. Oby spełniły się w roli towarzyszy zabaw :)

Bodzio


I Bam Bam


Uwielbiają wspólne zabawy :)


Rączki i nóżki przyszyłam na guziki, dzięki czemu mają pełną swobodę ruchów :)

 Przez chwilę nie byli zgodni co do tego w co się bawić.


Ale szybko się pogodzili.


I zaczęli wspólnie brykać po całym pokoju :)

Nowe logo Fabryki

Jestem taka szczęśliwa, że sobie nawet nie wyobrażacie!! :) Dzięki Monice z Project 8 Fabryka Małych Cudów doczekała się nowego loga. Powiem krótko - lepszego wymarzyć sobie nie mogłam!!!!! Z resztą sami zobaczcie :):)


Teraz mogę przyznać rację stwierdzeniu, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Logo chciałam zaprojektować już w październiku, ale niestety grafik, który miał się tym zająć, rozmyślił się. I tak pisałam od jednego, do drugiego, aż w końcu trafiłam na Monikę - niesamowicie sympatyczną dziewczynę, która mnie poratowała i zaprojektowała to cudo.

Ja z kolei w ramach odwdzięczenia się uszyłam dla Niej takiego oto słonika


I Aniołka, nad którym co prawda jeszcze pracuję, ale już niedługo będzie gotowy :)



czwartek, 14 listopada 2013

Worek ze Świnką Peppą


Wreszcie udało mi się uszyć worek, który tuptał po mojej głowie już od kilku miesięcy. Jednak jak to często ze mną bywa - mam ochotę coś uszyć, ale nie mam wizji. Dlatego ze spokojem odkładałam ten pomysł na dzień, w którym doznam nagłego olśnienia, czy to z rana od razu po przebudzeniu, czy też w trakcie dnia, gdy będę się przemieszczała z jednego miejsca na drugie. Tak też się stało w ten weekend - pod wpływem nagłego impulsu, w mojej głowie powstał obraz worka. Wykorzystując sytuację, szybko podreptałam do pudełek z materiałami, wygrzebałam te potrzebne i tak wdrożyłam wymyślony obraz w życie :)

Worek podarowałam mojej 3-letniej siostrzenicy,
która wprost uwielbia przygody Świnki Peppy :)




Mam nadzieję, że Wam się podoba :)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Poduszki, poduszki i jeszcze raz poduszki

W temacie nadrabiania zaległości, dzisiaj na tapecie znajdą się poduszki, a właściwie jedna poduszka i kilka poszewek. 

Pierwsza z nich uszyta została na Letnią Akademie Szycia, w której wzięłam udział. Fajna akcja zrzeszająca ludzi nie potrafiących w ogóle szyć, jak i tych szyjących już jakiś czas, ale chcących się nauczyć czegoś nowego. LAS trwała przez całe wakacje. Co dwa tygodnie organizatorzy wysyłali do uczestników zadania (było ich w sumie 5). Każde zadanie było trudniejsze od poprzedniego, wykorzystywało umiejętności nabyte przy poprzednim zadaniu, jak i uczyło nowych. Zaczęło się od torby na zakupy (pokaże Wam ją niebawem), później była poszewka na poduszkę (ją pokaże Wam już dzisiaj), następnie mieliśmy uszyć kosmetyczkę, podkładkę i spódniczkę (niestety tych etapów już nie zaliczyłam, bo wyjeżdżałam - ale co się odwlecze to nie uciecze! :))

Tak wygląda poduszka


A tak prezentuje się uszyta specjalnie na nią poszewka :)

 



Kolejne okazy zostały już uszyte do salonu siostry. Pierwotnie miało być ich cztery, ale póki co udało mi się uszyć dwie.

Oto i one!

NUMER 1

Poszewka nie jest moim projektem, znalazłam taką bardzo dawno temu w internecie, a że spodobała się bardzo siostrze, postanowiłam ją uszyć. Niestety nie pamiętam źródła, ani autora pierwowzoru.



Z tyłu poszewka zapinana jest na przezroczyste guziczki...


...które doskonale maskują się na tle materiału :)


NUMER 2

Poduszka ozdobiona wypustką, koronką i aplikacjami w serca.
Projekt w 100% mój ;)





Na dzisiaj to wszystko, ale już niebawem będą kolejne posty.
Zaglądajcie! :)

poniedziałek, 28 października 2013

Franciszek, Franek, Franuś

Wczoraj uszyłam misia, ale nie byle jakiego! Misia Franciszka z ruchomymi łapkami i nóżkami. Misia, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia i powiem nieskromnie, że jest naprawdę, naprawdę moim wymarzonym misiem :)



Ma 55 cm


I może swobodnie ruszać łapkami i nóżkami



A to wszystko za sprawą magicznych guzików :)



Zrobiłam mu też kilka zdjęć z Króliczką Molly - mam nadzieję, że ją pamiętacie.
Jeśli nie - to nie szkodzi, zaraz sobie przypomnicie :)






niedziela, 27 października 2013

Amorek Pomidorek

Oj mam opóźnienie związane z wrzucaniem nowych postów i mi się to bardzo nie podoba!!! Muszę to nadgonić! Postaram się wrzucić do końca tego miesiąca wszystkie szyciowe zaległości i nowości, bo cały czas nad czymś pracuję.

Dzisiaj pokaże Wam pewnego stworka - małego Amorka. Uszyłam go już jakiś (dość spory) czas temu, bo na samym początku września, z okazji rocznicy ślubu Rodziców. Do ostatniej chwili nie wiedziałam co im podarować, nie chciałam dawać byle czego, dlatego wymyśliłam, że uszyję im Amorka - żeby czuwał nad ich miłością :)

Amorek przyleciał do Rodziców w nocy, kiedy już smacznie spali i tak rozpoczęła się jego przygoda. Od prawie 2 miesięcy stoi na tym samym miejscu, na którym Rodzice zastali go po obudzeniu i strzeże ich miłości, sprawiając żeby codziennie kwitła i kwitła i stawała się coraz silniejsza i piękniejsza :)






wtorek, 15 października 2013

Króliczkowe love love

Dzisiejszy post będzie nieco sentymentalny, bo będzie o dwóch uszatkach, które już znacie i które są dla mnie okazją do pokazania Wam, że niemożliwe może stać się możliwe ;) Opowiem Wam, jak z dziewczyny, która nie miała zielonego pojęcia o szyciu, która zarzekała się, że nigdy niczego nie stworzy, stałam się dziewczyną pełną pasji, mającą milion pomysłów na sekundę ;)  
Ostatnio dostałam zamówienie na parkę podobną do tej stworzonej przeze mnie z wyjątkowej okazji, bo z okazji narodzin. Zwykle nie wrzucam zdjęć dublujących się maskotek, ale tym razem pomyślałam, że będzie to okazja do zobaczenia postępów w mojej szyciowej edukacji ;) Naprawdę rozpiera mnie duma, kiedy myślę, że wszystkiego zdołałam się nauczyć sama! Pamiętam, jak jeszcze rok temu oglądałam blogi handmade z naprawdę pięknymi maskotkami. Jeszcze rok temu siedziałam przed ekranem laptopa z rozdziawioną buzią powtarzając bez przerwy pod nosem "wow jakie to piękne, też tak bym chciała" (nie powiem, że dziś już tego nie robię ;)). Pewnego dnia natknęłam się na bardzo dobry tutorial, świetnie obrazujący jak uszyć króliczka. Stwierdziłam.. hmm czemu nie. W końcu zawsze ciągnęło mnie do igły i nici. I tak od wielkich marzeń by stworzyć coś co może się spodobać innym przeszłam do ich realizacji. Przez pierwsze trzy miesiące szyłam wszystko ręcznie. Jednego króliczka potrafiłam szyć 2-3 dni. Później moja rodzina niesamowicie mnie zaskoczyła kupując mi pod choinkę maszynę do szycia - to był chyba najbardziej trafiony prezent, jaki do tej pory dostałam :D I tak od słów przeszłam do czynów. Zaczęłam szperać w internecie, czytałam wszystko, gdzie pojawiało się hasło szycie - przez pół roku przekopałam chyba wszystkie blogi handmade ;) Przesiedziałam tak bite kilkadziesiąt godzin, ale się opłaciło - Wujek Google nauczył mnie wszystkiego, co teraz potrafię! :) Stąd kieruje mój apel do Was kochani! Czerpcie z życia ile się tylko da, uczcie się wszystkiego na co macie ochotę i nigdy nie dajcie się myśli, że coś może Wam się nie udać. Jeśli podobają Wam się rzeczy handmade i jeśli czujecie, że sami chcielibyście coś  stworzyć - po prostu to zróbcie! Ja jestem doskonałym przykładem na to, że jeśli ma się odrobinę chęci, naprawdę można zdziałać CUDA! Teraz mogę powiedzieć, że czuję się spełniona. Robię to, co kocham, mam pomysł na siebie i co najważniejsze ciągle się rozwijam! :)

OK
Dosyć już mojego gadania!

Zapraszam Was do obejrzenia zdjęć Lili i Berniego - zakochanych Króliczków :)
Wreszcie odważyłam się wyhaftować im pyszczki!










 I dla porównania - zdjęcia identycznych króliczków z grudnia 2012 roku ;)


Buziaki!!